Pod jedną ze swych notek napisałem kiedyś, że za gwałt na kobiecie facet powinien być obdzierany żywcem ze skóry a zgwałcona kobieta otrzymywałaby z tej skóry ślicznie wygarbowane obuwie. Według mnie każdy przestępca nawet psychopata, zastanowiłby się zanim by zgwałcił, a jeżeli już by się dopuścił tego ohydnego czynu to sprawiedliwości stałoby się za dość wymierzając zaproponowaną przeze mnie karę. Makabryczna wizja? Może trochę. Wydaję mi się, że niscy ludzie potrafią być okrutni, np Hitler, Napoleon, Putin. Sam mam takie ulubione powiedzenie, jak słyszę, że kobieta zdradziła męża lub, że to robi wciąż. W takich okolicznościach zwykle mówię, że kobieta powinna być powieszona na pierwszej suchej gałęzi lub, żeby położyła głowę na pniaku i siekierą ciach. Faceta karałbym tylko obcięciem przyrodzenia. Co prawda to tylko słowa, nie zrobiłbym tego ale skądś się mi takie powiedzenie wzięło. Może to dlatego, że nie jestem bardzo wysoki? Strach pomyśleć co chodzi po głowie mniejszym ode mnie.
Odbiegam trochę jednak od tego co chciałem napisać. Chodzi o karę za popełnioną zbrodnię. Nie wydaje się wam, że dziś kary są niewspółmiernie niskie do wyrządzonej krzywdy? Za kilkumilionowe przekręty, jak już się złapie winnego to idzie do więzienia na kilka lat. Pieniądze oczywiście przepadają a gość żyje sobie na nasz koszt w więzieniu i po paru latach może cieszyć się wolnością a ja np muszę martwić się o utrzymanie i siedzieć po godzinach w pracy za marne grosze. Zbrodniarz, który na ulicy kogoś napada, bije i okrada dostaje wyrok w zawieszeniu. I to ma być kara?
W średniowieczu nie było kary więzienia. Gdzie niby miano przetrzymywać więźniów? Co niektórych zamykano owszem w lochach w wieży bez dostępu do światła w wilgoci i kontaktu z ludźmi. Jedzenie takim więźniom spuszczano w wiaderku na sznurku i w tym wiaderku na górę wracały odchody więźnia. Taki więzień nawet po pół roku pobytu w takim miejscu wychodził zmarnowany i schorowany. Zwykle kary to były kary cielesne, tortury lub obcięcia członków nieraz to była śmierć. Kary były wymierzane publicznie, żeby każdy wiedział co czeka potencjalnego naśladowcę chodziło pewnie też o upokorzenie winowajcy. Karano też krewnych zbrodniarza. Ktoś powie zacofanie, średniowiecze. No ale jak wtedy miano sobie radzić z przestępstwami? Wykrywalność nie była taka jak teraz. Potencjalny przestępca musiał mieć w głowie wizję okrutnej kary na wypadek gdyby go złapano.
Nad pojęciami krzywdy i kary zacząłem się zastanawiać w święta pod wpływem obejrzenia dwóch filmów wspólnie z moją Natalią.
W pierwszym filmie główną postacią jest seryjny morderca, który dokonuje okrutnych morderstw na zabójcach, gwałcicielach, psychopatach, Robi to bo nie wierzy w system sprawiedliwości w swoim państwie (Australia). O tym człowieku staje się bardzo głośno, taśmy z egzekucji, których dokonał trafiają do mediów. Policja niechętnie go szuka. Społeczeństwo dzieli się na tych, którzy go potępiają i na tych którzy mu dziękują. Znajduje nawet swoich naśladowców, którzy tak jak on zabijają według nich złych ludzi.
Drugi film był zupełnie inny. Na pozór szczęśliwe małżeństwo żyje sobie w jakiejś spokojnej, małej mieścinie w Stanach Zjednoczonych. Mężczyzna wyjeżdża rano do pracy a gdy wraca okazuje się, że nie ma jego żony, są tylko ślady wskazujące na to, że stało się jej coś złego, rozbity szklany stolik, krew zaginionej kobiety. Policja zaczyna jej szukać. Wszyscy podejrzewają morderstwo a ślady prowadzą do męża zaginionej i jego siostry. Nie uwierzycie jak się zszokowałem gdy okazało się, że zaginiona kobieta była bardzo inteligentną psychopatką, która przez kilka lat małżeństwa potrafiła ukryć swoje prawdziwe "ja" przed mężem. Wreszcie pod wpływem odkrycia zdrady męża i chęci zmiany swojego życia upozorowała swoją śmierć, zostawiając fałszywe tropy prowadzące do małżonka.
Pod wpływem tych dwóch filmów doszedłem do następujących wniosków. System sprawiedliwości w naszym państwie nie jest doskonały. Pomijając to, że wiele przestępstw nie jest wykrywanych to nawet jak już złapie się winnego to ten potrafi się nieraz wybronić od zasłużonej kary. Według mnie kary za przestępstwa finansowe, seksualne przeciwko zdrowiu i życiu powinny być zdecydowanie bardziej surowe. Powinno zrezygnować się z zawieszenia kary pozbawienia wolności a zwiększyć kary finansowe. To dziś boli ludzi, tzn gdy uderzy się ich po kieszeni. Jak nie ma to niech pracuje. W ogóle więźniowie powinni pracować na swoje utrzymanie, Nie mówię o zarabianiu na nich, tylko o tym żeby pracowali na chleb który jedzą i na poczet odpracowania krzywd, które wyrządzili swoim ofiarom. Kara wg mnie ma nie tylko dotykać winnego, ma służyć sprawiedliwości społecznej i służyć naprawieniu wyrządzonej krzywdy ofierze. Z kar cielesnych, tortur, kary śmierci wymierzanych przez ofiary jednak tak naprawdę bym zrezygnował. Nie jesteśmy Bogiem, nie wiemy co siedzi w drugim człowieku i czy on jest tak naprawdę winny. Świat nie jest czarno-biały. Morderstwo popełnione przez kobietę latami dręczonymi przez męża nie jest równe z morderstwem popełnionym przez łysą pałę dokonującą rozboju na ulicy. Co nie znaczy, że widząc swojego krzywdziciela chodzącego sobie spokojnie po świecie, że nie zakradłbym się do niego w nocy i nie wymierzył odpowiedniej według mnie sprawiedliwości. Rola wymiaru sprawiedliwości w tym, żeby nie musiało dochodzić do samosądów. Bo gdy system nie działa ludzie zaczynają sami wymierzać sprawiedliwość, chociaż nieraz nie ma z nią nic wspólnego.