Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacery. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 lipca 2014

Leśne wyprawy

Pisanie bloga to ciężka praca. Przekonałem się o tym, gdy dodałem pierwsze wpisy. Trzeba się nie lada napracować, żeby to co się napisze ktokolwiek chciał przeczytać. Na szczęście mam narzeczoną - blogerkę a Ona wciąż zachęca mnie do pisania. Więc póki co dalej piszę.

Dziś chcę Wam opowiedzieć nieco o tym, co znaleźć w lesie. Mam siedzącą pracę, a w niej spory kontakt z ludźmi toteż pewnie dlatego bardzo dobrze mi się odpoczywa chodząc samotnie po lesie. Uwielbiam chodzić, wtedy mi się najlepiej myśli i zwykle wtedy przychodzą mi do głowy najlepsze pomysły. Dla mnie ważny jest też kontakt z naturą. Można posłuchać szumu drzew, wsłuchać się w odgłosy leśnych stworzeń, czasem można spotkać jedno z nich. Już tylko dla samych takich atrakcji warto chodzić do lasu. Ja jednak często mam dodatkowy cel w wyprawach do lasu, a mianowicie lubię zawsze coś z tego lasu przynieść. Zazwyczaj są to grzyby. Sezon grzybiarski zaczyna się u mnie od maja do października. Z grzybów najbardziej cenię sobie kurki. Tych najwięcej zbieram w lipcu i sierpniu. Zwykle w ciągu 4-ro, 5-cio godzinnego spaceru potrafię przynieść do domu 3, 4 kilogramów grzybów. Wydaje mi się, że to dużo zwłaszcza, iż np 200-gramowy pojemnik kurek w sezonie, w markecie do którego chodzę po codzienne zakupy potrafi kosztować 8 zł. Nie handluję jednak grzybami - są konsumowane na bieżąco, bądź przetwarzane na zimę. Uwielbiam jajecznicę z kurkami, sprawdzają się świetnie jako składnik pizzy, a moja narzeczona lubi kurki w śmietanie. Poza grzybami z lasu na przełomie czerwca i lipca często przynoszę  do domu jagody i leśne maliny. Tutaj już jednak trzeba wykazać się cierpliwością, gdyż przy zbieraniu tych leśnych owoców bardzo przeszkadza duchota i owady np. komary, ale też muszki i mrówki. Ostatnio ugryzł mnie owad przypominający osę. W ciągu czterech godzin potrafię uzbierać koszyk jagód (3 kg.), bądź dwa kosze malin. Jagód chyba nie muszę nikomu zachwalać. Natalia robi świetne ciasto jagodowe. Z malin leśnych najlepiej zrobić sok malinowy i ciasto z malinami. Niestety maliny leśne szybko się psują i dużo jest w nich robaków. Dlatego też należy je wypłukać zanim się je do czegoś wykorzysta (zresztą jak wszystkie owoce lub warzywa) i szybko przetworzyć. Ostatnio pojawiły się jeżyny. Wczoraj z bratem uzbieraliśmy cztery kosze, po ok. 2 kg. każdy w ciągu trzech godzin. Uwielbiam sok z jeżyn, a jeszcze bardziej wino jeżynowe. Lepszego nie znam. Mojej Natalii też przywiozłem trochę jeżyn i oto co z nimi zrobiła:



Zastanawiam się co jeszcze z lasu można wynieść. Wiem o borowinie, ale mało jej u mnie rośnie. Przypominają mi się też poziomki, które rosną niedaleko miejscowości, w której kiedyś mieszkałem. Do głowy przychodzi mi też poroże jelenia. Z tego co wiem jest bardzo cenne, ale nie chciałbym go znaleźć z racji tego, że planuję małżeństwo;]