Hej cieszę się, że moja ostatnia notka wzbudziła Wasze zainteresowanie :), to dla mnie wiele znaczy i daje motywację, aby dalej udzielać się na blogu, który tak na prawdę jest bardziej Siewcy niż mój. Dzisiaj postanowiłam Wam wrzucić pierwszą notkę z cyklu o słodyczach. Tak - pamiętam, że jesteśmy po świętach, ale kiedy zobaczyłam to w Biedrze nie mogłam się powstrzymać i przygarnęłam. Dlaczego? Wzbudziło to we mnie bardzo dużo sentymentu...
Mowa o Biscolata Stix paluszki pszenne. Tego typu słodyczy bardzo długo szukałam od powrotu z Belgii i nie mogłam ich znaleźć. Dlatego też kiedy zobaczyłam je w Biedronce postanowiłam przygarnąć jedno opakowanie.
Otóż są to paluszki pszenne oblane mleczną czekoladą, które można zabrać ze sobą jako przekąskę do pracy/szkoły, albo po prostu wszamać w domu do kawy ;).
Same paluszki pszenne nie mają jakiegoś smaku...są raczej neutralne niż słone, kwaśne, albo słodkie. Smaku nadaje tu czekolada, która najbardziej przypomina mi chyba tą mleczną z Terravity, jednak ta na paluszkach jest nieco słodsza i bardziej tłusta. Jednak mimo wszystko jest całkiem niezła - szczególnie, w momentach spadku cukru;p. Szczerze mówiąc nie bardzo wiem co jeszcze mogę Wam napisać...może tylko tyle, że wprawdzie są gorsze od tych belgijskich i tyłka nie urywają, ale są dobre i na pewno będę je sobie kupować od czasu do czasu.
P. S. Zastanawiam się czy namówić Siewcę na założenie FanPage bloga. Polubilibyście i pomoglibyście w promocji? Hmm...?
Pozdrawiam
Natalia