wtorek, 26 lipca 2016

Jestem za legalizacją prostytucji.

Tytuł posta może dziwić co po niektórych, zwłaszcza tych co wiedzą, że nie długo się żenię. Jakoś nie po drodze na pozór temu poglądowi z życiem rodzinnym. Zanim jednak zaczniecie mnie osądzać posłuchajcie co mam do powiedzenia.

Na początek trochę historii. Myślę, że część osób wie, że np w takim polskim średniowieczu prostytucja miała się całkiem dobrze, była legalna. Średniowieczne domy uciech prowadzili kaci a ich żony zajmowały się takimi kobietami, nie raz rekrutowały je ze skazanych kobiet. Wiadomo, że religia wtedy dużo mocniej oddziaływała na życie człowieka niż dziś. Nikt jednak nie ścigał prostytutek nie osądzał, nie palił na stosie był to w miarę legalny interes. Dlaczego więc dziś w czasach, gdy świat jest dużo bardziej świecki w naszej Polsce udajemy, że nie godzi się legalizować nierządu? Postaram sobie na to pytanie odpowiedzieć na końcu tekstu. Teraz wymienię plusy legalizacji płatnego seksu.

Przede wszystkim jestem nie tyle za legalizacją co za ewidencją i opodatkowaniem prostytutek. Dziś nie wiadomo kto, jak często. W sumie nie wiadomo kto świadczy usługi, kto korzysta. Nie trzeba być jednak znanym ekonomistą (Balcerowiczem np), żeby wiedzieć, że opodatkowanie tej sfery ludzkiej działalności spowodowałoby załatanie dużej części dziury budżetowej.  PKB z pewnością by wzrosło, byłoby więcej kasy na żłobki, przedszkola, szpitale. Jesteśmy biednym krajem nie stać nas na takie marnowanie pieniędzy, które dosłownie leżą na ulicy. Aż dziw, że obecny rząd szukając pieniędzy nie wziął się za tą działkę. Obiecuję sobie, że zagłosuję w następnych wyborach na tą partię, która obieca opodatkować ten biznes. Nie jestem za tym, żeby stygmatyzować panie świadczące takie prace, one i tak sobie z tego nic nie robią. Nie jestem za tym żeby ujawniać klientów takich przybytków, bo gdyby tak było to cały interes przeniósłby się do szarej strefy. Jestem za tym, żeby osobę trudniące się sprzedażą swojego ciała i osoby, czerpiące z tego korzyści płaciły składki na ubezpieczenie i podatek. Jestem za tym, żeby w pełni korzystały z przywilejów,  jakie daje płacenie podatków np odliczenia czy prawo do reny, emerytury po przepracowaniu określonej liczby lat czy też osiągnięciu np 60-ciu lat. I proszę się nie oburzać, płacą podatki to znaczy, że to tacy sami obywatele jak wszyscy inni to się im należy jak psu kość. Teraz i tak takie stare prostytutki musi utrzymywać państwo, przecież takie nic nie mają a państwo nie może pozwolić im umrzeć pod mostem.  Jestem za tym, żeby na takie panie nałożyć licencje, które zobowiązałyby je do przeprowadzania okresowych badań lekarskich. Proszę sobie wyobrazić ile mniej pracy mieliby lekarze z chorobami wenerycznymi. Po prostu profilaktyka. Ta mniej kosztuje niż leczenie chorych. Z paniami unikającymi płacenia podatków walczyłbym bezwzględnie od wysokich mandatów po przepadek zgromadzonego mienia tak żeby nie opłacało się pracować w szarej strefie. Proszę sobie też wyobrazić jak legalizacja prostytucji wpłynęłaby na walkę z przestępczością zorganizowaną, handlem ludźmi. Gdyby biznes musiałby być legalny nie opłacałoby się taką działalność prowadzić gdyż jedynym i najsilniejszym alfonsem byłoby państwo, które nie pozwalałoby na dorabianie sobie na boku. Każdy lokal musiałby mieć licencję i zezwolenie. Trzeba by pomyśleć o jakichś zwolnieniach dla żon, matek i zwykłych dziewczyn. Osobiście uznałbym, że kobieta czerpiąca korzyści materialne z seksu mogłaby mieć bez podatku trzech różnych partnerów seksualnych w roku. Powyżej tej liczby należałoby uznać zachowanie takiej osoby jako działalność gospodarczą i w wypadku braku rejestracji i zezwolenia karać mandatami, przepadkiem dochodu lub nawet paką.

Dziś jest w Polsce jakaś taka obłudna moralność. Wielu pewnie by zapytało jak można zalegalizować nierząd, przecież to grzech, jak można zalegalizować grzech. Dla wielu problemu nie ma. Nie ma legalnych prostytutek to nie ma problemu a wszyscy dobrze wiedzą, że biznes się kręci. Odpowiedź mam jedną. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu też jest grzechem i to nawet głównym a nikt jakoś z tego powodu nie chce zamykać barów i restauracji. Jesteś katolikiem, jesteś wierzący to nie musisz korzystać. Uważasz to za wielki grzech, masz do tego prawo ale nie możesz kogoś zbawić za niego, nie możesz być strażnikiem nie swojej moralności.

Uważam nawet, że legalizacja prostytucji spowodowałaby spadek liczby prostytutek. Niewątpliwie ceny usług musiałyby wzrosnąć. Trzeba by wymyślić jakąś stawkę minimalną od usługi, powiedzmy dla pani ile dasz to dasz ale na żłobki i szpitale dajesz dodatkowo 50 zł. Takim sposobem liczba klientów spadłaby. Interes przestałby być tak dochodowy i paradoksalnie może byłoby tym sposobem mniej singli. Przyznam, że denerwują mnie niunie, które zarabiają ciałem  tysiące nieraz w jedną noc, stać je na drogie mieszkania, samochody, kosmetyki wycieczki zagraniczne a ubezpieczone są z urzędu pracy i nic nie oddają państwu. Denerwuje mnie gdy taka niunia mówi, że nie będzie pracować jako sprzątaczka bo jako callgirl zarobi w noc roczną pensje takiej sprzątaczki. Denerwuje mnie gdy taka niunia przychodzi do urzędu skarbowego aby wyjaśnić posiadanie swojego majątku i robi awanturę, bo co się od niej chce skoro jest damą do towarzystwa a to przecież nie jest opodatkowane. Trzeba zmienić ten stan rzeczy.

Na koniec odpowiem na pytanie, które zadałem sobie na początku, tzn czemu nie ma legalizacji prostytucji. Już odpowiadam kolejnym pytaniem. Czemu księża na kazaniach nigdy nie poruszają tematów prostytucji a wolą się zająć tematem młodych mieszkających bez ślubu? czemu politycy milczą na ten temat? Komu zależy, żeby prostytucja nie istniała w przestrzeni społecznej tzn, ani nielegalna ani legalna.

49 komentarzy:

  1. Hmm, ciekawe jak by było z szarą strefą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś cała prostytucja to szara strefa, jakby ją opodatkować i oskładkować to byłaby trochę mniejsza szara strefa, poza tym można by z nią cały czas walczyć

      Usuń
  2. Właściwie całkiem ciekawe podejście. Bo i masz rację. To też ludzie. Nie zawsze trafiają do tego zawodu z własnej woli,ale to nie zwalnia ich z człowieczeństwa.
    Z resztą skoro i tak ludzie korzystają z takich usług czemu by ich nie zalegalizować zamiast robić spór wokół marihuany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prostytutki i alfonsi (kurde dobry tekst na nagłówek artykułu) to też ludzie, nie odbieram im prawa do obywatelstwa toteż tak samo jak każdy inny obywatel powinni łożyć na utrzymanie państwa, niestety nie jestem za legalizacją marihuany, chyba, że chodzi o marihuanę leczniczą

      Usuń
  3. wow, z każdym wymienionym przez Ciebie punktem coraz lepiej wyobrażałam sobie świat z zalegalizowaną prostytucją i przyznam, że nawet mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisząc notkę widziałem same plusy i żadnych minusów, zdaję sobie jednak sprawę, że nie przewidziałem wszystkiego i że to nie byłoby to tak prosto jak napisałem

      Usuń
  4. Znam się trochę na prawie i zgodnie z definicją działalności gospodarczej to powinno pod to podchodzić. A skrócona definicja brzmi:zarobkowa, ciągła i zorganizowana działalność usługowa, produkcyjna, handlowa - czyli pasuje.
    Ja również zgadzam się z twoim zdaniem. Głównie denerwuje mnie to, że opodatkowanie takiej działalności byłoby sporym zastrzykiem gotówki, podobnie jeśli stałoby się tak z legalizacją marihuany (w niewielkich ilościach na użytek własny) Jednak wątpię by kiedyś coś z tym zrobił, a wpływa na to wiele czynników. Seks jest tematem tabu w naszym społeczeństwie, nawet psiapsiułki się sobie za bardzo z tych spraw nie zwierzają. Dużą władzę w naszym państwie wciąż ma kościół, który mógłby narobić rządowi wiele kłopotów. Partia, lub jakiś jej przedstawiciel wyrażający takie poglądy bałby się stracić miejsce przy korycie, bo pewnym jest, że sporą część wyborców straci, może i trochę zyska, ale w ostatecznym bilansie wyjdą na minus. To są moim zdaniem główne powody, czyli strach o stołki i ciemnota społeczeństwa. Może jeszcze jakieś bym znalazła, ale jest już trochę późno.
    Pozdro.
    http://dziennikidestiny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie popieram legalizacji posiadania marihuany na własny użytek, to narkotyk i szkodzi na mózg, takie jest moje zdanie, opodatkowałbym nielegalne posiadanie marihuany jeżeli chodzi o mnie, chyba, że chodzi o leczniczą marihuanę, wydawaną przez lekarza i dla tych którzy faktycznie ją potrzebują
      kościoła w sprawie opodatkowania prostytucji w ogóle bym nie słuchał, trzeba zachować rozdział państwa od kościoła, jak pisałem grzech pozostał by grzechem ale przynajmniej coś z tego poszłoby na państwo a nie na futro jakiejś tam kurtyzany
      być może masz rację, że nie porusza się tego tematu w polityce w obawie przed spadkiem słupków poparacia a być może dlatego, że sami korzystają z takich usług i wolą nie dostawać paragonów za takie usługi. Osobiście gdybym był odważniejszy zrobiłbym petycję w sprawie opodatkowania nierzędu, gdyby sejm nie uchwalił mojej ustawy, zawiązałbym partię i jestem pewien, że na tym postulacie wszedłbym do sejmu tak jak np palikot czy petru

      Usuń
    2. Jak ktoś jest ćpunem to równie dobrze może naćpać się lekami. Ja kiedyś przez przypadek miałam takie coś - tabletka na receptę, ale wzięta na pusty żołądek wywołała we mnie bardzo dziwny stan, ni to fajny, ni to w głowie szumiało, dobrze, że była ze mną koleżanka. A wystarczy tylko większa dawka mocnego leku bez recepty. Wszystko może doprowadzić do uzależnienia. Nawet tak normalna rzecz jak jedzenie, a nawet seks. Czasem robi to szkodę człowiekowi czasem również otoczeniu.
      Lekarza też bardzo łatwo oszukać, poszuka taki na jakie schorzenia jest to wydawane i będzie symulował, a jak się nie uda to da w łapę - nie znam sie na cenach, ale to możliwe będzie dla narkomana bardziej opłacalne niż kupowanie od dilera.
      Taka jest moja opinia, ale jak to kiedyś usłyszałam "tam gdzie jest trzech ludzi, będzie sześć różnych opinii" hehe...

      Rozdział kościoła od państwa to tylko na papierku. Partie polityczne walczą o poparcie ze strony kościoła i są w ten sposób od niego uzależnieni. Bo jak ksiądz powie z ambony staruszkom jakieś hasło, a potem podobne usłyszą w spocie reklamowym jakiejś partii to jest duże prawdopodobieństwo, że na nią zagłosują.
      Poparcie to władza, a władza jest w polityce wszystkim.
      Myślę, że nawet gdyby była legalizacja, zadbano by o anonimowość klientów, a gdyby i tak się bali to niewielki procent nie zarejestrowanej działalności wciąż by pozostał. Nikt przecież nie lubi płacić podatków.
      Jestem ciekawa czy zebrałbyś odpowiednią ilość podpisów :) Na takim czymś pewnie byś się szybko wybił.

      Usuń
    3. wybacz ale nadal nie jestem za legalizacją marihuany, to prawda, że można brać odpowiednie leki, czy dopalacze i wywołać podobny stan, ale uważam, że to jednak jest dużo trudniejsze, wymaga wiedzy, znajomości odpowiednich miejsc, nie każdy się odważy, gdyby marihuana była legalna to większość młodych by próbowało i sporej liczbie młodych na dobre toby nie wyszło
      pewnie masz racje, partie, zwłaszcza jedna mocno walczy o poparcie kościoła, PO nowoczesna mają w poważaniu zdanie kościoła, a nawet swój kapitał polityczny opierają na niepopieraniu argumentów ludzi w sutannach
      myślę, że zdobyłbym odpowiedni elektorat, przynajmniej na poziomie zanberga, palikota czy może nawet korwina

      Usuń
  5. Dzięki legalizacji, kobiety wykonujące tę profesję miałyby chociaż opiekę zdrowotną zapewnioną. Ja też jestem za.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisząc post myślałem o ochronie zdrowia klientów ale oczywiście zapomniałem, że ważniejsze jest zdrowie pracowników, dziękuję za wspomnienie o tym argumencie za legalizacją

      Usuń
  6. ciekawe jak byłoby z tym praktyce... na pewno masz dużo racji ale nie wiem czy bym była za tym tak do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakie widzisz minusy? nie bój się napisać, często piszę głupoty ale potrafię się przyznać przynajmniej tutaj do błędnego rozumowania

      Usuń
  7. Poruszyłeś ciekawy temat i jeszcze w jak świetny sposób! Gratulacje. Mnie osobiście rozbawił fragment "Nie trzeba być jednak znanym ekonomistą (Balcerowiczem np)" - majstersztyk. Powiem tak: dzięki Twoim argumentom naprawdę wielu ludzi mogłoby się przekonać do legalizacji prostytucji. Tak, jak napisał ktoś wyżej - opieka zdrowotna dla tych kobiet; tak, jak pisałeś Ty - opodatkowanie... Jest naprawdę kilka porządnych korzyści z takiego posunięcia, ale zobaczymy, co czas pokaże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za taki miły komentarz, widzę same plusy i brak minusów takiego rozwiązania

      Usuń
  8. Idea wydaje się ok, tylko w wykonaniu podejrzewam, że nie byłoby to takie proste. Prawdopodobnie nadal byłaby duża liczba pań niezarejestrowanych i jak je potem ścigać? Udowadnianie komuś prostytucji wcale może nie być proste i często byłoby to pewnie słowo przeciwko słowu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie tak trudne byłoby to jak się może wydawać, Urzędy skarbowe z prostytutkami poradziłby sobie nie gorzej niż z innymi profesjami. Prostytutki ogłaszają się w internecie, zostawiają nr telefonów, są donosy, wynajmują mieszkania, kupują drogie rzeczy nie ujawniając innych dochodów, można prowadzić obserwacje, liczyć klientów, to wszystko może służyć ujawnieniu świadczeniu usług. Dowaliłbym przy tym potężne kary jakby już taką delikwentkę złapano tak żeby odstraszyć pozostałe panie działające w szarej strefie. Z pewnością nie byłoby tak, że taka pani w urzędzie pewniej by się czuła od naczelnika. Urzędy radziłby sobie z prostytucją nie gorzej niż np z mechanikami samochodowymi czy fryzjerkami

      Usuń
  9. Nie jestem ani purytaninem, ani rozwiązłym gościem, ale Twoje dywagacje to po pierwsze mrzonki, po drugi, na odległość pachną hipokryzją.
    W wielu krajach prostytucję próbowano już zalegalizować – i okazało się to bezskuteczne. Jeśli istnieje, to tylko na zasadzie dobrowolności, ale i tak nie wpływa na ograniczenie patologii. Myślenie o likwidacji szarej strefy to mrzonki, takie jak kiedyś w stosunku do prohibicji. Dziś jest zakaz pracy na czarno a i tak proceder kwitnie. Ja też chciałbym usłyszeć od Ciebie jak Ty widzisz zarobki pięćdziesięcioletnich prostytutek?! Zboczeńców pewnie nie brakuje, ale ja już widzę jakie mają powodzenie w świecie o tak silnej konkurencji, kiedy trzydziestoletnia prostytutka uważana jest za starą.
    A hipokryzja? Nie trzeba być wierzącym katolikiem, aby widzieć haniebny aspekt tej profesji. I nawet nie idzie tu o kupczenie ciałem ile, o chęć uprawomocnienia pogardy wobec kobiet. Prostytucja nigdy nie będzie chwalebnym procederem, chyba, że ma się mentalność prymitywu. Bo choć ta profesja istnieje od początków świata, nie powiesz mi, że prostytutki (po za nielicznymi wyjątkami, które nie stanowią nawet ułamka promila) cieszyły się poważaniem i szacunkiem. Nigdy Cię nie zastanawiały przyczyny prostytucji? Bo mnie się wydaje, że głównymi, choć niejedynymi, są bieda i chęć zysków alfonsów. Namawiając do legalizacji prostytucji optujesz za legalizacją biedy i sutenerstwa. A zdecydowana większość prostytutek nie staje się nimi z powołania i z własnej woli.
    A już propozycje o ulgach dla matek, mężatek i zwykłych dziewczyn (może i jeszcze dzieci!) to już jest chore. Tragicznie chore!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asmodeuszu, ja myślę, że ta notka Siewcy to tak trochę dla jaj napisana :). Tak poza tym, to pozwoliłem sobie na komentarz, żeby przyznać Ci rację. :)

      Usuń
    2. eh piszesz, że nie jesteś rozwiązły ale mocno lobbujesz przeciwko opodatkowaniu prostytucji.

      Po pierwsze wprowadzasz czytelników w błąd. W wielu krajach prostytucja jest legalna, rejestrowana i opodatkowana. Chociażby Niemcy na których często powołujesz się w swoich artykułach ale też np Szwajcaria, Grecja, Francja. To tylko w Europie postsowieckiej brak jest legalizacji prostytucji. Odsyłam chociażby do Wikipedii, poczytaj sobie gdzie jeszcze prostytucja jest opodatkowana.

      To wcale nie mrzonki i jakieś sincefiction. Szara strefa zawsze była i zawsze będzie, ale nie pomyślałbyś nawet o zatrudnianiu np nauczycieli, urzędników, dziennikarzy na czarno. Nie pomyślałbyś bo wiesz, że raczej się nie da.

      Nie karzę prostytutkom pracować w zawodzie do 67 roku życia, jak chcę niech pracują, nie chcą to mogą pracować gdzie indziej lub wogóle zaprzestać, chciałbym tylko, żeby ich praca liczyła się do stażu pracy, żeby kiedyś mogły dostać emeryturę a nie żeby państwo na nie łożyło poprzez opiekę społeczną

      nie mi oceniać czy to zawód haniebny czy nie, w domu mnie nauczyli, żeby do każdego człowieka mieć szacunek, nie o to chodzi też w tym poście, nie chodzi mi o ujawnienie kto jest prostytuką czy prostytutkiem tylko o to żeby płacili podatki, byli rejestrowani w niepublicznych rejestrach do którego dostep mieliby lekarze, policja czy urzedy skarbowe

      mi się wydaje, że przyczyną prostytucji jak już poruszyłeś ten temat nie jest wcale bieda i chęć zysków alfonsów tylko męska chuć, zwykła podaż i popyt

      nie wiem o jakiej legalizacji biedy mówisz, bo prostytutki do takich nie należą, z sutenerstwem łatwiej walczyłoby gdyby prostytucja podlegała regulacji, to własnie teraz jest w tej branży wyzysk, przestępczość i sutenerstwo

      gdyby już zalegalizować prostytucję to trzeba by zrobić jakieś wyjątki, nie chciałbym opodatkowywać seksu ludzi w małżeństwie czy związkach opartych na partnerstwie, potrzebne byłyby jakieś wyłączenia zwolnienia, nie chciałbym zeby seks rodziców był opodatkowany, to nie jest chore, to byłoby konieczne

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Radek ma rację, uznaję po odpowiedzi na mój komentarz, że robisz sobie jajeczka z czytelników.

      Jeśli już bowiem powołujesz się na Wikipedię, to należałoby ten artykuł* przeczytać dokładnie i ze zrozumieniem. A tam jest wyraźnie napisane: „Współcześnie prostytucja rozpatrywana jest najczęściej jako forma patologii społecznej lub wykolejenia społecznego.” Jest też takie zdanie: „17% ankietowanych osób podejmując się świadczenia usług seksualnych kierowało się możliwością zarobku i osiągnięcia zysku, a 14% chęcią podniesienia standardu własnego życia, jednak większość (ponad 60% kobiet) zajęło się prostytucją z uwagi na trudną sytuację materialną. Ponadto 2,8% ankietowanych zdeklarowało, że zajmuje się tą profesją w wyniku zmuszania przez inne osoby.”

      Te prawne regulacje, o których wspominasz, w żadnej mierze nie chronią przed przestępczością. W Polsce prostytucja w jakimś sensie też jest opodatkowana – mam na myśli agencje towarzyskie.

      Najsensowniejsze wydają się być restrykcje państw skandynawskich. Nie jest winna prostytutka, winny jest korzystający z jej usług i to on ponosi karę. W mojej ocenie zasłużoną, bo traktowanie kobiet – prostytutek – jako przedmiot handlu jest, co podkreślam jeszcze raz, haniebne!!!

      *Link:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Prostytucja#Pa.C5.84stwa_z_legaln.C4.85_prostytucj.C4.85

      Usuń
    5. tekst miał być humorystyczny, ale temat i przytoczone argumenty są na poważnie, nie wiem po co piszesz o przyczynach prostytucji, nie o tym jest ten tekst, nie oceniam nikogo ani klientów ani prostytutek, faktem jest, ze w wielu krajach ten biznes jest opodatkowany i rejestrowany tak jak u naszych zachodnich sąsiadów, przyznaj więc, że tego nie wiedziałeś albo chciałeś przemilczeć, dodam, że takie regulacje jak są w Niemczech mogły by się dobrze sprawdzić w naszych realiach

      Usuń
    6. Gdybym przyznał, że regulacje w Niemczech są dobre, musiałbym uznać prostytucję za pozytywny element życia społecznego. Widać jednak, że nie odrobiłeś lekcji – lektury Wikipedii. Owe rozwiązania ulegają regularnie, co kilka lat, zmianom, co ewidentnie świadczy o ich niedoskonałości i jeszcze raz podkreślę – nie eliminują kryminogennego charakteru tej profesji.
      Wiesz, ja mam świadomość, że prostytucji nie da się wyeliminować, ale to nie znaczy, że mam ją traktować jako dobro z nadania, z którego powinienem korzystać. Tak się również zastanawiam, jakbyś potraktował swoją przyszłą żonę, gdyby uznała, że to jest doskonały sposób dorobienia do budżetu rodzinnego, a Ty, jako porządny (również od słowo pożądać) obywatel, doliczysz jej dochód przy rozliczeniu PIT? To pytanie ma charakter hipotetyczny i też humorystyczny, bo w żadnym wypadku nie chciałbym obrazić Twojej partnerki.

      Usuń
    7. tekst jest tylko o chęci opodatkowania prostytucji a nie o jej ocenie moralnej, rozgranicz te dwie rzeczy
      możemy udawać tak jak dziś, że prostytucji nie, nie jest regulowana to mamy spokojne sumienie albo w końcu ją uregulować i mieć jakikolwiek wpływ co się dzieje w tej sferze, można by narzucić badania lekarskie, kontrolować alfonsów itp
      poza tym czytałem artykuł, że wszędzie tam gdzie prostytucja jest w jakiś sposób zalegalizowana to wszędzie tam dochody z prostytucji są mniejsze co znaczy też, że po prostu jest mniej prostytucji
      gdyby moja Natalia chciała iść dorobić do agencji to i dzisiaj ma taką możliwość
      z tego co jednak mi wiadomo taki problem macie wy na ścianie zachodniej przy granicy z niemcami, że wiele kobiet, dziewczyn też i żon jeździ na weekendy do niemiec i tak sobie dorabia, póki co na Podkarpaciu nic mi o takim zjawisku weekendowego dorabiania nie wiadomo, u nas ludzie wolą iść na jagody czy grzyby, na szczęśćie

      Usuń
  10. Serio, to nie można opodatkować prostytutek dlatego, że w Polsce nie można czerpać zysków z cudzego nierządu. Ze swojego można. Prostytutki świadczą więc swoje usługi całkowicie legalnie i nie łamią w ten sposób prawa.
    Ja tak sobie myslę, że opodatkowanie prostytutek nie jest możliwe i z tego powodu, że w Polsce jest mnóstwo kurewstwa na różnych szczeblach i po prostu niektórym to się nie opłaci:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówisz trochę jak PEŁO wybacz, oni też mówili często, że się nie da. W tym wypadku wystarczy zmienić jeden przepis kodeksu karnego, a nawet wystarczy zmodyfikować i już wtedy można.
      Zdaję sobie sprawę że potrzebna byłaby jakaś większa zgoda społeczna na takie coś, zmiana sposobu myślenia ale uważam że warto byłoby spróbować, zresztą to nie jest temat nowy i pamiętam jak byłem jeszcze dzieckiem w latach 90 tych ten temat był poruszany
      o to właśnie chodzi, że jedni by zyskali a drudzy by stracili i to jest największa przeszkoda w legalizacji prostytucji

      Usuń
  11. A właśnie pytać miałam niedawno jak tam u Was z planami ślubnymi :) Z tego co pamiętam to już blisko? :)
    A przechodząc do tematu głównego to pewnie i masz rację, ale znając życie i Polaków to i tak wszystko by obeszli, by tylko zarobić więcej, więc jakoś kiepsko to widzę... Choć pomysł sam w sobie dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślub za miesiąc niecały, ja mam jeszcze 3 tygodnie pracy, natalia pracuje, ostatnie przygotowania są teraz ale za to najbardziej uciążliwe, Natalia często panikuje, wkurza ją, że jestem spokojny, że ze wszystkim zdążymy ale tak naprawdę w głębi serca też boję się żeby wszystko się zgrało i żeby nie było wtopy. Nie chce mi się pisać o przygotowaniach ślubnych, chociaż mógłbym sie podzielic ciekawą wiedzą i doswiadczeniem ale jakoś wolę pisać o głupotach, które mnie odstresowują. Być może wrócę do tego tematu ale dopiero po ślubie jak już będę mógł na wszystko patrzeć z perspektywy minionego czasu.

      polacy jasne, że kombinują ale raz na jakiś czas dla odmiany w skarbówce zamiast mafią paliwową kasami fiskalnymi można by zając sie prostytutkami

      Usuń
    2. Oj rozumiem Cię i to bardzo dobrze :) Zdążycie ze wszystkim, więc luuuz :) Pamiętam jak wstałam rano w sobotę, okazało się, że zespół ma problemy ze składem, bo coś historia ze szpitalem jakaś wyszła, bukiety babeczka z kwiaciarni zrobiła tragiczne, a kasę wzięła niezłą, makijaż i fryzura były w miarę, ale nie do końca tak, jak chciałam... I w pewnym momencie stwierdziłam, że przy upale 40 stopniowym (to był ten najgorętszy dzień od 100 lat ponoć) co będzie to będzie i po prostu lałam na wszystko :D Mama biegała i doglądała wszystkiego i z niedowierzaniem patrzyła jak ja tak spokojnie z uśmiechem mogę chodzić hehe. A kamerzysta? Ten to był agent! Z czystym sercem wszystkim go mogę polecić, bo facet z jajem nagrywał i efekt końcowy jest świetny :) Najważniejsza była dla nas ceremonia, a potem... gościom i tak nie dogodzi, klima w lokalu praktycznie nie dawała rady, ale cóż :) My i tak byliśmy zadowoleni i z perspektywy czasu wiem co bym zmieniła, ale i bez tego było ok :)
      Niedługo będziemy mieć rocznicę, więc taki mały post szykuję "u przestrodze" hehe :)

      Usuń
    3. to miałaś przeboje, chyba żadne wesele nie obędzie się bez jakichś niemiłych niespodzianek po prostu za dużo jest spraw do ogarnięcia, u mnie dopiero etap jeszcze przygotowań ale tak jak piszesz wszystkim nie da się dogodzić, chętnie przeczytam Twój post, tylko opublikuj go przez 20 sierpnia

      Usuń
  12. haha ale się wstrzeliłeś z tematem. Nie tak dawno jak w niedziele cała męska część rodziny na przyjęciu urodzinowym taty właśnie wzięli na widelec ten temat :P
    Szczerze to ten temat dla niektórych "śmierdzi" więc wolą udawać, że tego nie ma, więc przydałby sie ktoś od takiej "brudnej roboty" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jakie były wnioski męskiej części dyskutujących? doszli do podobnych wniosków co ja? Osobiście myślę ze skarbówka mogłaby się zająć tą brudną robotą

      Usuń
    2. A no tak, zapomniałyśmy dodać, że konkluzje były bardzo podobne ;)

      Usuń
  13. Miałam takie samo wrażenie, jak Sabina wyżej. Wierząca nie jestem, ale mam wysokie poczucie etyki. W samym procesie wyłożonym tak klarownie nie dostrzegam niczego złego, a sumienia, że tak powiem, klientów, to już osobna kwestia, nie na ten post. Tutaj nie doczepię się do niczego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło, ze się ze mną zgadzasz, dziękuję

      Usuń
  14. A ja tam na miejscu tych Pań zrobiłabym jawną listę klientów. Potem jakiś ranking klientów miesiąca. A dla wieloletnich klientów, zniżka albo jakiś bonus gratis np. breloczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widać, że nie korzystasz z usług, skąd wiesz, że tak i dziś nie robią? ja choć nie korzystam jestem przekonany, że tak, dla stałych klientów pewnie są czasem gratisy, założę się, że co niektóre mają listy swoich klientów ale to takie co bardziej korzystają ze sponsoringu czyli mniej partnerów ale większa kasa

      Usuń
  15. Mogłoby być ciekawie, aż sama jestem w szoku, że właśnie to napisałam...;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czemu w szoku? no z pewnością byłoby trochę inaczej

      Usuń
  16. największym plusem legalizacji byłyby pewnie jakieś regularne badania lekarskie. teraz to niby zabezpieczenia itp, ale tak naprawdę pewności kto był wcześniej nigdy nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdrowie tak, jeszcze pieniądze z podatków

      Usuń
  17. Jako mało znana ekonomistka - przytaknę Twoim postulatom ;)

    Przyszłam tu jeszcze, bo niecnie nominowałam Cię do LBA (czy jakoś tak). Jeśli lubisz takie internetowe Złote Myśli --> http://w365dnidookolazycia.blogspot.com/2016/07/i-looking-for-answers-not-given-for-free.html :)

    OdpowiedzUsuń
  18. jak już ekonomista i to mało znany jeszcze mi przytakuje to już chyba stworzyłem całkiem sensowną idee, wyzwanie podejmuje

    OdpowiedzUsuń
  19. Strasznie trudny temat. Podobnie jak legalizacja narkotyków.
    Nie ma chyba złotego środka. Bo nawet gdy prostytucja jest nielegalna jak w Szwecji, i tak znajdą się chętni i chętne na płatny seks.
    A jeśli jest częściowo legalna jak w Holandii, i tak zajmują się nią mafie, które zmuszają do seksu kobiety z Europy Wschodniej.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, nigdy się nie zwalczy całkiem prostytucji, nie wyeliminuje mafii ale można sprawić, żeby jej było trochę mniej, albo stworzyć warunki w której biznes będzie dalej kwitł, prawda temat nie jest łatwy, jak czytam, nastawienie społeczeństwa do tematu jest trochę inne niż moje

      Usuń
  20. hmm...ciekawy pomysl , pomijajac trudnosci jego zealizacji , najwiekszy problem w tym , ze czego Polacy sie zlapia to sp.....

    OdpowiedzUsuń