Nie potrafię zliczyć ile razy zdarzyło mi się w pracy, podczas spotkania ze znajomymi czy na ulicy być świadkiem krępującego zjawiska, że jakaś kobieta narzeka na swojego partnera, zazwyczaj męża. Gdy znam taką kobietę a czasem i jej partnera a nie tylko podsłuchuję przypadkową rozmowę to zwykle mocno się dziwię. W kobietę miłą, do rany przyłóż, którą trudno zwykle wyprowadzić z równowagi nie raz gdy rozmawia z partnerem wstępuje szatan. Szatan ten wciska w usta takiej kobiecie najgorsze epitety i wulgaryzmy w sytuacjach gdy ta rozmawia o błahych wydaje się codziennych sprawach. Podanie dziecku leku albo jego nie podanie, za długie przebywanie w sklepie albo za krótkie, nie podlanie kwiatków albo ich przelanie, nie wykonanie ułożonego przez kobietę planu dnia albo jego wykonanie ale nie w tej kolejności co kobieta sobie właśnie wymyśliła może być powodem zmieszania takiego pana z błotem. Kobietom najwyraźniej się wydaje, że jak już mają chłopa, to że mogą bezkarnie w dowolnej sytuacji nazwać go ofiarą losu, k..., ch..., ped... i na końcu oczywiście maminsynkiem i bez znaczenia ma fakt czy matka takiego pana jest zamieszana w konflikt czy też nie. W modzie jest teraz po prostu nazwać partnera maminsynkiem, to zdaje się być największa inwektywa w ustach kobiety. Zacznijmy od tego czy zwykle partner kobiety zasługuje sobie na codzienne pomyje od swojej pani. Mi się zwykle wydaje, że nie zasługuje. Dziś mężczyzna musi się pogodzić, że jak wchodzi w związek to przyjmuje jednocześnie rolę katalizatora negatywnych emocji swojej partnerki, jest taką oczyszczalnią ścieków złych emocji z którymi kobieta nie potrafi sobie poradzić. Mężczyzna ma wybór albo przyjąć tą rolę i się uodpornić albo pozostać samotnym wolnym strzelcem. Wydaje mi się, że dlatego też dziś jest tak wielu męskich singli, nie każdy jest na tyle twardy by wytrzymać z kobietą w związku. Dziwne to i zaskakujące. Jak ja coś zawalę w pracy to zwykle inne kobiety są dla mnie miłe, przełykają ślinę z uśmiechem i mówią, że nic się nie stało. Dopiero gdy zadzwoni do nich mąż to wtedy dopiero widzę, jak złymi emocjami nasiąkło ich ciało. Czasami to aż strach pomyśleć co czeka partnera takiej koleżanki z pracy, gdy ta wróci do domu. Pewnie nie raz to jest w ryj prosto z progu po otwarciu drzwi. Dlatego w pracy się staram mając na uwadze, że każde moje złe zachowanie może oznaczać rodzinny dramat jakiegoś pana w domu, jednocześnie licząc, że ktoś nie wkurzy za bardzo mojej połówki. Już powiedziałem, swojej koleżance, że nie chce słuchać jak ta bluzga swoją połowicę w pracy, że wprawia mnie to w zakłopotanie, teraz trochę przynajmniej się miarkuje i pisze głównie sms-y jak już nie wytrzyma. Mogę się nie raz tylko zastanawiać co np " kochanie w domu czeka Cię wpie..., domyśl się za co". Rozumiem, że od najbliższej osoby wymaga się najwięcej, sam jestem zwolennikiem tej zasady ale czy nie tak odłożony kubek, czy nie umyty od razu talerz zasługuje na motyw przewodni kłótni? Zaskakujące jest to, że wolne kobiety nie są lepsze, one też lubią ponarzekać na partnerów swoich koleżanek, nakręcając je przy tym jeszcze bardziej. Zaskakujące jest, że samotni faceci, obcy są lepiej traktowani od tych swoich, że ten obcy zawsze lepiej wygląda. Np moja Natalia doskonale wyłapuje komplementy obcych, nawet dzieci, czy strażnika z Biblioteki a moich nie pamięta. Gdy przypomnę sobie jak byłem traktowany na pierwszych spotkaniach a jak jestem traktowany na miesiąc przed ślubem to niebo i ziemia. Gdy wyjeżdżam na delegację to nie pamiętam jakiś fajerwerków a gdy wracam to pamiętam, że jest jakieś takie bardziej odświętne jej zachowanie. Dla mnie to nie jest do pojęcia. Nazwijmy to po imieniu to jest niesprawiedliwe traktowanie mężczyzn w związkach przez swoje kobiety. Więcej powiem to nie mężczyźni przestają być romantyczni, uczynni, piękni i młodzi. To po prostu kobiety z miejsca zaczynają traktować takich panów gorzej licząc, że na takich można sobie poużywać. Więcej szacunku i zrozumienia drugiej strony się należy, jeżeli nie chcecie by wasi partnerzy zasilili szeregi wolnych strzelców a same nie jesteście gotowe powrócić do ligi wolnych kobiet, które muszą brutalnie
walczyć o najlepsze kąski jakie pozostały do wzięcia.


