niedziela, 3 kwietnia 2016

Shingeki No Kyojin (Atak Tytanów) - dlaczego warto zobaczyć?

Shingeki No Kyojin (Atak Tytanów) to zarazem manga i anime. Pierwsza była manga czyli komiks, na  podstawie którego w 2013 r. ukazała się pierwsza, na razie jedyna seria anime czyli serial animowany. To tak informacyjnie dla tych, którzy nie rozumieją pojęć manga i anime, no ale czy są jeszcze takie osoby? Pewnie ich nie ma wiele. Od razu powiem, że w Atatku Tytanów nie ma żadnych cycków, czy nawet zbliżeń na majtki animowanych lolitek. Nic z tych rzeczy, aż sam się dziwiłem, no bo to  końcu Japończycy narysowali. Poza tym nie ma humoru, to nie serial komediowy, nie ma też żadnej magii, zaklęć, czy nadludzkich sił. Shingeki no Kyojin mu zupełnie inne atuty, którymi ma zainteresować odbiorcę. Historia osadzona jest w bliżej nie określonym czasie, przypominającym okres europejskiego renesansu. Akcja rozpoczyna się 100 lat po czasie gdy na ziemi pojawiły się olbrzymy, o ciałach przypominających zdeformowanych ludzi. Nie wiadomo skąd się wzięły, wiadomo jednak, że istnieją tylko po to, żeby zjadać człekokształtnych, inną zwierzyną się nie interesują, smakują im tylko ludzie. Resztki ludzkości schroniły się w wielkim państwie otoczonym jednym zewnętrznym murem i dwoma wewnętrznymi, które mają chronić ludzkość przed potworami. Wydarzenia obserwujemy z perspektywy trójki młodych przyjaciół, - bruneta Erena, który z jednej strony ma bardzo wzniosłe ideały, chce odzyskać świat dla ludzkości, z drugiej strony niestety nie ma żadnych realnych możliwości by tego dokonać, - brunetki Mikasy, która jest bardzo silna, jest świetnym żołnierzem, pozbawionym wszelkich marzeń i emocji, której jedynym zadaniem wydaje się być chronienie Erena za wszelką cenę, -  Armina, wątłego blondyna obdarzonego za to niezwykłym umysłem.
Ludzkość w miarę bezpiecznie żyje sobie wewnątrz murów od czasu do czasu wysyłając poza mury ekspedycje żołnierzy, którzy mają się czegoś dowiedzieć o potworach, o ich słabych punktach. Z tych wypraw zwykle wraca mniej niż połowa żywych co cały czas przypomina ludzkości o zagrożeniu. Pewnego ładnego dnia przy murze pojawia się wysoki na 50 metrów olbrzym, który kopnięciem robi dziurę w murze. Przez mur przechodzą na terytorium ludzi tytani. Zaczyna się rzeź. W ustach olbrzyma ginie matka Erena tak jak wszyscy, którzy nie zdążyli uciec za pozostałe dwa mury. Państwo ludzi kurczy się o 2/5 terytorium i 1/3 ludzkości. Eren postanawia wstąpić do armii, żeby nie czekać bezczynnie na śmierć, żeby następnym razem być lepiej przygotowanym na spotkanie z tytanami. Armin i Mikasa idą w ślad Erena i też wybierają życie w armii. Tak się wszystko zaczyna.
Napisałem już czego nie ma w serialu teraz napiszę czemu warto zainteresować się tą serią. Zastanawiałem się po obejrzeniu pierwszej serii anime co mnie tak wciąga w tej historii. Z pozoru przecież wydaje się niedorzeczna. Tytani, wielkie mury, głupota. Doszedłem do wniosku, że najważniejsze są tajemnice. Nie wiemy co było przed tytanami, skąd się wzięły, jak ludzkość wybudowała mury, dlaczego ludzie giną w żołądkach olbrzymów. Z każdym odcinkiem ciekawość odbiorcy jest zaspokajana w małych porcjach, pojawiają się za to nowe pytania. W serialu jest mnóstwo patosu, górnolotnych słów, poświęcenia, bohaterskich czynów ale też brutalna rzeczywistość wojny, mnóstwo krwi, rozczłonkowanych ciał, strachu przed śmiercią, rozpaczy ale i szansy, że jeżeli nam to innym będzie lepiej. W serialu nie brakuje akcji, która jest bardzo zwrotna i zdradliwa. Czasami ma się już nadzieje, że postaciom z serialu uda się osiągnąć jakiś cel, a tu rozczarowanie, śmierć, kalectwo i zupełnie żaden efekt poświęcenia. Na szczęście chwile walki, napięcia przerywane są normalnością, treningami, zwykłym życiem.
Na pierwszy rzut oka ma się wrażenie, że to wszystko odgrzewany kotlet, że kojarzy się z zombie o których powstało już przecież tak wiele publikacji. Tytani są jednak inni, Z nimi nie ma żadnych szans w walce jeden na jeden, z nimi musi walczyć zastęp dzielnych wojowników i liczyć, że choć zginie połowa to chociaż jednemu uda się sprowadzić do parteru tytana. Atak Tytanów ciężko nazwać horrorem, chociaż mnóstwo w nim krwi, widoków rozerwanych ciał, pożeranych żywcem bohaterów. W serialu wydaje się, że jest więcej scen śmierci niż w samej Grze o Tron. Owszem po obejrzeniu zwłaszcza scen walk czasami skręcają się kiszki i daje znać o sobie żołądek. Mimo to nie nazwałbym tego horrorem. Trzeba wspomnieć też o muzyce, która jest bardzo patetyczna i dynamiczna. Może się podobać. Polecam najpierw obejrzeć serial animowany, gdyż jest dobrze narysowany, jest mnóstwo dynamicznych scen. Nie można się pogubić w akcji, Gorzej z mangą, której z pewnością bym nie czytał gdyby nie serial. Serial jednak opowiada tylko część historii i jak ktoś jest ciekaw co dalej się wydarzy to musi niestety sięgnąć już do komiksu, który jak na złość ciągle nie jest skończony. Co miesiąc wychodzą nowe zeszyty, które dochodzą już do finału całej opowieści, ale niestety na koniec sagi o tytanach przyjdzie poczekać jeszcze pewnie kilka miesięcy.
Polecam stronę wbijam.pl tam wydaje się można legalnie obejrzeć serial anime. Komiks z tego co wiem jest wydawany w Polsce, ale bez problemu można w internecie znaleźć go po angielsku.
Na zdjęciu można zobaczyć uśmiechniętego tytana przed schrupaniem człowieka. Miałem dodać zdjęcie, w którym widać jak się pożywia ale to już byłoby chyba za dużo.

21 komentarzy:

  1. Tego typu historie nie zawsze robią na nas wrażenie (np. zombi w ogóle nas nie "kręci") dlatego długo odkładałyśmy to anime na później kiedy będziemy mieć dobry dzień. Już po pierwszym odcinku zostałyśmy pochłonięte w historię tytanów i trójki bohaterów. Tak jak napisałeś podoba nam się to, że nie dostajemy tutaj wszystkiego na tacy, informacje są dawkowane ale przy tym nie powoduje to niezrozumiałych akcji. Oprócz trójki ciekawych bohaterów (Armin trochę nas wnerwiał :P) polubiłyśmy jeszcze charyzmatycznego żołnierza o imieniu Levi. Faktycznie krew, wnętrzności i wykrzywione w bólu i strachu twarze wywołują skręt wnętrzności ale też nie nazwałybyśmy tego horrorem.
    Aha a tytanów widzimy codziennie.... tzn. tego pozbawionego skóry olbrzyma, który wisi nad naszym łóżkiem (plakat anatomiczny) :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. śledząc różne fora o tej anime, Levi jest wręcz uwielbiany przez kobiety. To zaskakujące bo jest cherlakiem, niskim chudzielcem z manią czystości. Mnie denerwuje główny bohater Eren, który dużo krzyczy i nie potrafi zrozumieć, że czasami same chęci nie wystarczą, nie potrafi przyznać, że czasem nie ma racji

      Usuń
    2. O widzisz a my nawet nie wiedziałyśmy, że Levi ma takie "branie" :P po prostu tak go odebrałyśmy jako zimnego drania do schrupania xD Masz racje co do Erena, dla nas jest ok ale jako główny bohater trochę za mało nas interesuje. Naszym zdaniem typ jego osoby jest przewidywalny czyli narwany chłopak, któremu czasem zbyt dużo się wydaje i ktoś powinien sprowadzić go do parteru.

      Usuń
    3. oj ma ma, zobaczcie sobie stronę o tym serialu na facebooku to się same przekonacie

      Usuń
  2. Jako pasjonatka Dalekiego Wschodu kiedyś oglądałam anime i mam sporą kolekcję mang! :)I myślę, że Atak Tytanów należy do najpopularniejszych z nich. Wbrew pozorom jest wiele anime/ mang, które nie są pełne podtekstów i tym podobnych elementów! :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no być może z tymi mangami bez podtekstów to masz racje. Aż takim fanem nie jestem jak Ty, moja styczność z anime to Dragon Ball, Czarodziejka z księżyca i inne kreskówki dostępne na nieistniejącym już programie Polonia 1, w większości tych kreskówek jako dodatek do akcji pojawiała się obnażona pierś kobieca, widok na bieliznę czy inny erotyczny akcent o dziwo nawet jeżeli kreskówka była przeznaczona dla dzieci

      Usuń
  3. Ja co prawda nie jestem fanką klimatów mangi. Japonia mnie ciekawi bardziej ze względu na kuchnię i technologię. :D Bliski wschód jednak nigdy jakoś szczególnie mnie nie ciągnął i np. jak wszyscy moi znajomi mówią, że pragną zobaczyć Azję, to ja właśnie zdecydowanie bardziej wolę zwykłą naszą zachodnią Europę. Niemniej wierzę, że to naprawdę ciekawe i warte zobaczenia. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może mój opis nie jest jakoś bardzo zachęcający ale jakbyś obejrzała pierwszy odcinek serialu animowanego to byś przekonała się sama za co ludzie kochają Atak Tytanów. Rozrywka podobna do Gry o Tron czy Wikingów.

      Usuń
  4. Hmm, dużo anime pozbawionych jest podtekstów erotycznych, nie przedstawiałbym "Ataku Tytanów", jako jakiegoś odstępstwa od reguły :). Większość ciekawych tytułów jest niedostępna oficjalnie na polskim rynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no być może trochę się zagalopowałem z tymi podtekstami, może głównie na takie trafiałem mangi czy anime. Zgadzam się, że mało tytułów jest u nas dostępnych, w telewizji w ogóle praktycznie tego nie ma, na ten tytuł trafiłem bardzo przypadkowo, z nudów włączyłem i się spodobało

      Usuń
  5. Wydaje mi się, że nie jest to propozycja dla mnie aczkolwiek kto wie, może gdybym obejrzała pierwszy odcinek, to trudno było by mi się oderwać od dalszej historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie musisz obejrzeć pierwszy odcinek i zdecydować, tym bardziej, że jeden odcinek to ok 23 minuty

      Usuń
  6. Mnie ta japońska stylistyka nie bardzo odpowiada, ale przynajmniej się dowiedziałam jaka jest różnica między mangą a anime.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat postacie z tego serialu wyglądem, ubraniami bardzo przypominają Europejczyków, zastanawia mnie mocno czemu w Japonii tworzy się komiksy czy seriale animowane, w których są głównie postacie o europejskich rysach twarzy, ubraniach, nie każdy musi lubić tą stylistykę

      Usuń
  7. Mnie ta stylistyka zupełnie nie wciąga. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, nie każdy może lubić taką formę przekazu

      Usuń
  8. mnóstwo ludzi próbuje mnie przekonać do mangi i anime ze względu na różne porywające fabuły, złożone postacie, ciekawe wątki. ja jednak nie mogę się przekonać, gdyż zwyczajnie nie podoba mi się ta animacja. po prostu odrzuca mnie wizualnie :< pewnie sporo tracę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem Ci, że sam się zaskakuje czasami jak takie "bajki" mogą wciągać i jak mogą się podobać pomimo nieraz wielkiego kitu na którym są stworzone

      Usuń
  9. Ja ze swojej strony polecam: Ghost in the Shell oraz Perfect Blue

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ghost in the shell to klasyka, dawno już to widziałem, perfect blue nie kojarzę

      Usuń
  10. zapowiada się ciekawie, ale jednak nie mój typ;)

    OdpowiedzUsuń